Walczymy o legalny budżet

Ta sala, sala plenarna Sejmu RP, już zawsze będzie dla mnie symbolicznym miejscem walki o praworządność w wolnym kraju. Nie sądziłam, że władza wybrana w wyborach demokratycznych, zasłaniając się wolą suwerena, będzie z premedytacją łamać prawo, tłamsić Konstytucję.
To musiało kiedyś pęknąć. Opozycja znosiła wiele, nie wytrzymała, gdy bez żadnych podstaw regulaminowych marszałek wykluczył z obrad posła. Później już było tylko gorzej. A wystarczyło przywrócić Michała Szczerbę do pracy.
Jesteśmy tu, aby protestować przeciwko łamaniu prawa i wszelkich zasad przy głosowaniu kluczowej dla porządku prawnego ustawy – ustawy budżetowej. Tę ustawę przegłosował klub PiS w Sali Kolumnowej, do której nie wpuszczono posłów opozycji, którym nie pozwolono złożyć wniosków formalnych. Nie wiemy, czy było kworum. Głosowania 16 grudnia, począwszy od głosowania piętnastego nie były imienne. Można to sprawdzić na stronie www.sejm.gov.pl. Poseł sekretarz, który rzekomo miał liczyć głosy, wydaje oświadczenie, że go tam nie było.
Rząd mając większość parlamentarną może przegłosować wszystko. Po co więc robi to z naruszeniem prawa? Wszyscy stawiamy sobie to pytanie. Inaczej jak arogancją władzy nie można tego nazwać
W Boże Narodzenie też tu będziemy i w Nowy Rok także, każdego dnia i każdej nocy, aż do 11 stycznia, chociaż Straż Marszałkowska informuje nas, że jesteśmy tu nielegalnie. Czyżby planowano postawić nam zarzuty za to, że jesteśmy w swoim miejscu pracy? Przecież Tu Jest Sejm! Czekamy na wznowienie przerwanych obrad, przywrócenie posła Szczerby i rzetelne głosowanie budżetu.
Wspierają nas Polacy, którzy protestują przed Sejmem, protestują w wielu miejscach naszego kraju. Jeszcze nigdy nie dostałam tylu krzepiących SMS-ów, tylu ciepłych mejli ze słowami otuchy, zapewnieniami, że walczymy w słusznej sprawie.
Z nadzieją na opamiętanie posłów Prawa i Sprawiedliwości (na rozsądek Jarosława Kaczyńskiego, a tym bardziej Andrzeja Dudy nie liczę) pozdrawiam z sali plenarnej.
Dorota Rutkowska