O mnie : Praca

   Od 2010 r. jestem zawodowym posłem. To moją pracą. Na czym ona polega? Z jednej strony, to udział w stanowieniu prawa podczas posiedzeń Sejmu i wszelka aktywność parlamentarna – praca w zespołach, grupach bilateralnych. Z drugiej strony obecnośc w terenie, przede wszystkim w moim okręgu wyborczym. Systematycznie przyjmuję interesantów w biurze poselskim, podejmuję w ich imieniu interwencje, występuję z zapytaniami do wielu instytucji, angażuję się w sprawy samorządowe i działania na rzecz bezpieczeństwa, współpracuję z seniorami i aktywnie działam w programie Polska Seniora. 

   Mój pierwszy zawód to ogrodnik. Przez kilka lat pracowałam w skierniewickim Horteksie jako instruktor produkcji ogrodniczej. Razem z naszym zespołem doradzaliśmy okolicznym rolnikom, jak zakładać pierwsze plantacje truskawek, porzeczek i malin. A potem urodziłam dzieci i zostałam zwolniona z pracy. 

   Trudna sytuacja na rynku pracy, zmusiła mnie do diametralnej zmiany zawodu. Nie poddałam się. Napisałam tekst i zaniosłam go do Wiadomości Skierniewickich. Spodobał się. Wkrótce zostałam przyjęta do pracy. Praca dziennikarska stała się dla mnie prawdziwym wyzwaniem i pasją.

   Udało mi się dotrzeć do Gazety Wyborczej w Warszawie z propozycją uruchomienia małego oddziału w Skierniewicach. Zgodzili się. Te kilka lat w „Wyborczej” to była prawdziwa, praktyczna i solidna szkoła dziennikarstwa. Wraz z kilkoma osobami stworzyliśmy profesjonalny zespół, który nie bał się zadawać trudnych i kłopotliwych pytań rządzącym. Kiedy zlikwidowano województwo skierniewickie, zamknięto nasz oddział.

   Założyłam firmę pod nazwą Usługi Dziennikarskie Dorota Rutkowska i zaczęłam szukać wydawców nowej gazety lokalnej. Najpierw powstał Puls Skierniewic, a kilka miesięcy później już z innym wydawcą, Głos Skierniewic i Okolicy. Ten ostatni dość szybko zyskał czytelników, tym bardziej, że od razu wyszliśmy do mieszkańców wszystkich gmin nowego powiatu skierniewickiego. To był rok 1999. Przez trzy lata byłam redaktorem naczelnym i jednocześnie czynnym dziennikarzem. 

   Jako duch niespokojny postanowiłam spróbować smaku kandydowania w wyborach. Najpierw samorządowych. Kiedy zostałam radną w 2002 r.  przestałam być dziennikarzem. A w następnej kadencji zostałam wiceprezydentem Skierniewic.

   Do moich zainteresowań zawodowych dołączyła jeszcze socjologia. Specjalizowałam się w badaniach opinii publicznej.