O mnie : Praca

Mój pierwszy zawód to ogrodnik. Przez kilka lat pracowałam w skierniewickim Horteksie jako instruktor produkcji ogrodniczej. Razem z naszym zespołem doradzaliśmy okolicznym rolnikom, jak zakładać pierwsze plantacje truskawek, porzeczek i malin. A potem urodziłam dzieci i zostałam zwolniona z pracy.

Nieciekawa sytuacja na rynku pracy, zmusiła mnie do diametralnej zmiany zawodu. Nie poddałam się. Napisałam tekst i zaniosłam go do Wiadomości Skierniewickich. Spodobał się. Wkrótce zostałam przyjęta do pracy. Praca dziennikarska stała się dla mnie prawdziwym wyzwaniem i pasją.

Udało mi się dotrzeć do Gazety Wyborczej w Warszawie z propozycją uruchomienia małego oddziału w Skierniewicach. Zgodzili się. Te kilka lat w „Wyborczej” to była prawdziwa, praktyczna i solidna szkoła dziennikarstwa. Wraz z kilkoma osobami stworzyliśmy profesjonalny zespół, który nie bał się zadawać trudnych i kłopotliwych pytań rządzącym. Kiedy zlikwidowano województwo skierniewickie, zamknięto nasz oddział.

Nie chciałam zmieniać  znowu zawodu. Nie bałam się podjąć następnych wyzwań. Założyłam firmę pod nazwą Usługi Dziennikarskie Dorota Rutkowska i zaczęłam szukać potencjalnych wydawców nowej gazety lokalnej. Przedsięwzięcie wydawało się bardzo ryzykowne. Na rynku był już dobrze znany i zadomowiony jeden tygodnik. Postawiłam na swoim i udało się. Najpierw powstał Puls Skierniewic, a kilka miesięcy później już z innym wydawcą, Głos Skierniewic i Okolicy. Ten ostatni dość szybko zyskał czytelników, tym bardziej, że od razu wyszliśmy do mieszkańców wszystkich gmin nowego powiatu skierniewickiego. To był rok 1999. Przez trzy lata byłam redaktorem naczelnym i jednocześnie czynnym dziennikarzem. Wstępniak „Moim głosem” jeszcze teraz wspomina wielu moich wiernych czytelników. A koncerty pod nazwą „Czy te głosy mogą kłamać”, które organizowałam na wrześniowe Święto Kwiatów przyciągały do amfiteatru tysiące skierniewiczan. Do występów na estradzie i śpiewania przebojów udało mi się namówić ludzi znanych w Skierniewicach, przedstawicieli różnych zawodów, samorządowców.

Jako duch niespokojny postanowiłam spróbować smaku kandydowania w wyborach. Najpierw samorządowych. Kiedy zostałam radną – przestałam być dziennikarzem.

Do moich zainteresowań zawodowych dołączyła jeszcze socjologia. Specjalizowałam się w badaniach opinii publicznej.