Dar przekazywania dobroci

dsc_0233Wspomnienie o Ks. Prałacie Mieczysławie Iwanickim (1937-2013)

Po raz pierwszy nasze drogi, moje i Księdza Mieczysława, splotły się kilkanaście lat temu podczas konferencji poświęconej edukacji, którą zorganizowała Wyższa Szkoła Ekonomiczno-Humanistyczna w Skierniewicach. Byłam wtedy dziennikarzem, a Ksiądz był osobą wyznaczoną przez Biskupa Łowickiego do kontaktów z kuratorium oświaty i dyrektorami szkół. Nie znałam Go wcześniej. Nie pamiętam też szczegółów tego spotkania. Ale ciepło i miłość z jaką mówił o młodzieży pozostała na zawsze w pamięci.

Później, sporadycznie widywaliśmy się podczas inauguracji, czy zakończenia roku szkolnego. Ja mieszkałam w Skierniewicach, Ksiądz w Rawie Mazowieckiej.

Dopiero gdy zostałam posłem i w Rawie otwierałam biuro poselskie, poznaliśmy się nieco bliżej. Któregoś dnia odwiedziłam Księdza Prałata, aby poprosić o poświęcenie mojego rawskiego biura. Szłam z sercem na ramieniu, bo jako posłowi Platformy Obywatelskiej, jeden z księży skierniewickich odmówił tej posługi w Skierniewicach. A tu – niespodzianka. Ksiądz Mieczysław otworzył szeroko drzwi swojego mieszkania i zwyczajnie zaprosił na śniadanie. Świeże bułki, masło, wędlina, pomidory z cebulką i herbata parzona przez przesympatyczną Siostrę Zakonną. Tematów było co niemiara. Cichy spokojny głos Księdza, leciutki uśmiech na twarzy i wszystkie bariery znikły. Wiele osób takim Go będzie pamiętać. DSCF0726

Nie krytykował. Nie pouczał. Mówił z głębi serca, wymagając najwięcej od siebie. Myślę, że tutaj tkwiła Jego tajemnica i dar przekazywania dobroci – nauka samym sobą, swoją postawą, skromnością. Nasze szczere rozmowy, a było ich kilka, zapamiętam na zawsze.

6 lutego, tego roku, wieczorem, zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu: Ks. Mieczysław Iwanicki. Odbieram. – Nie chciałem przeszkadzać wcześniej, bo pewnie przez cały dzień pani poseł miała dużo gości i telefonów. Ale od rana myślałem, bo dziś przecież jest dzień patronki św. Doroty. Modliłem się, żeby zawsze czuwała nad panią – usłyszałam znajomy, ciepły głos. DSCF0182

O chorobie nie wiedziałam. Dopiero kiedy zaczęła zostawiać swoje ślady domyśliłam się. Ogromnym wzruszeniem dla mnie były uroczystości 23 czerwca, kiedy rawianie dziękowali Księdzu za 29 lat pracy w tym mieście. Szczerze, kiedy przyszła moja kolej na kilka słów, bądź co bądź osobistych, ale wypowiadanych w obecności setek zebranych osób, nie mogłam wydobyć z siebie głosu.

Ostatni raz widzieliśmy się 3 lipca. Przy nowym tomografie komputerowym w rawskim szpitalu odbyła się nasza ostatnia rozmowa. Jak zawsze serdeczna. Wtedy nie wiedziałam, że już więcej się nie spotkamy…

Wiadomość o śmierci, 8 sierpnia, przyszła w czasie wypoczynku. Dobre myśli mieszane z ludzkim żalem wędrowały gdzieś po Bieszczadach. Pozostaną wspomnienia o dobrym człowieku, Jego słowa, które pomogą przetrwać nie jedno, książki, którymi zostałam obdarowana i poczucie w głębi duszy: jak to dobrze, że mogłam Go spotkać na drodze mojego życia.

Dorota Rutkowskaotwarcie_pracowni-15Źródło zdjęcia: eRawa.pl